Innowacja nie żyje … Niech żyje innowacja!

obraz-internetu

Innowacja nie żyje … Niech żyje innowacja!

13:12 02 Czerwiec in Kultura organizacyjna
0 Comments

Powiadają, że wszystkie dzieła tego świata dokonywały się za sprawą szaleńców. Zgodnie z regułą: im większe odkrycie, tym podobno więcej stojącego za nim szaleństwa (Paracelsus, Nicolas Tesla, Einstein…). Zjawisko z definicji stoi w opozycji do normalności rozumianej jako uznany społecznie porządek rzeczy, albo oscylując na jej pograniczu, albo zdecydowanie ją przekraczając.

Trudno bowiem dostrzec „nowe”, nie kwestionując zastanych zasad, co w prostym przekładzie oznacza, wyjście poza schematy. Nie tylko dotyczące powszechnie panujących poglądów, utartych sposobów działania zamkniętych w porządkujące codzienne życie procedury, ale również, czy może przede wszystkim, własnych ograniczeń w postrzeganiu świata.

Ktoś mógłby powiedzieć, to oczywista przesada. Do odkrywania „nowego” wystarczy przecież zwyczajna kreatywność, trochę uporu, może z domieszką inteligencji, mieszczące się w granicach tolerancji porządku społecznego, który tylko wyraźne odmienności wyrzuca poza nawias. Jest w tym sens rzecz jasna, chociażby z tego powodu, że każdy bez wyjątku nawet przeciętny człowiek ma prawą i lewą półkulę. Zdrowe półkule współpracują, tworząc anatomiczne instrumentarium, które daje każdemu z nas szansę bycia na co dzień po trosze analitykiem, a po trosze odkrywcą.

I nawet jeśli w procesie socjalizacji, w szczególności w pozbawionych wyobraźni trybach systemów edukacji, nasz potencjał kreatywny jest z reguły tłamszony (kolega w szkole średniej napisał świetne wypracowanie na „dowolny” temat o twórczości Roberta Plant’a, wokalisty Led Zeppelin i oblał, bo z wokalistów na „P” Pani Profesor znała tylko Jerzego Połomskiego…), nie oznacza to, że nie można – choć nie będzie łatwo – pracować nad kreatywnością dostarczając mózgowi bodźców do kreacji w wieku dojrzałym. Bo czy np. rearanżacja pokoju gościnnego lub zmiana rutyny w postaci wyboru nowego miejsca na urlop to nie praca kreatywna?

Zadam jednak w tym miejscu pytanie: o co tak naprawdę chodzi w organizacjach, w których większość profili kompetencyjnych wzdłuż i w poprzek większości działów funkcjonalnych zawiera pojęcie „innowacyjność”, „otwartość na innowacje” bądź inne podobnie brzmiące pozycje? Jakich postaw i zachowań naprawdę oczekuje się w miejscu, w którym na sztandarze powiewa hasło „innowacyjność drogą w XXI wiek?” Czy dlatego stało się modne, bo przykład idzie z góry a Strategia Innowacyjności jest jedną z dziewięciu strategii zintegrowanych, które mają realizować zapisy średniookresowej Strategii Rozwoju (naszego) Kraju 2020? Czy też może z powodu rzetelnej wiedzy o rynku i mądrości liderów biznesu, którzy dopasowują podaż kompetencji adekwatnie do popytu na „unikalność” ze strony komplikującej się sytuacji konkurencyjnej?

To, że rośnie ciśnienie na bycie innowacyjnym, w każdej niemal branży, nie tylko nowych technologii, jest faktem. Dlaczego? Zmieniają się konsumenci i ich oczekiwania, bo zmienia się świat wartości w którym żyją. Ludzie mają dziś nieograniczony dostęp do informacji i redukującą się z każdą minutą tolerancję na reklamowe pustosłowie i obietnice bez pokrycia. Insygnia władzy nad rynkiem przejmować będą stopniowo władcy z nowym rozumieniem:

►marketingu: koniec sporadycznego „wtrącania się” w życie (tu reklama, tam ulotka, a teraz akcja promocyjna etc) na rzecz „poruszania” – nieustannej interakcji i budowania społeczności wokół swoich centrów wiedzy i pomysłów na biznes (uwaga! czy w twojej firmie marketing nie działa w przestarzałych paradygmatach?…)

►strategii: nie wystarczy zbudować doskonały biznes model i spocząć na laurach licząc na odcinanie kuponów, trzeba mieć gotowość do nieustannego weryfikowania czy to co robimy jest „adekwatne” do sytuacji rynkowej, co oznacza konieczność ciągłego kwestionowania a nawet burzenia sprawdzonych onegdaj modeli (uwaga! kiedy ostatnio w twojej firmie dyskutowano krytycznie na temat modelu biznesowego? Czy firma nie uprawia monokultury tj widzi tylko własne produkty i usługi? Czy liderzy mają w sobie szczerą ciekawość trendów rynkowych?…)

►kultury organizacji: kończy się podobno era zapatrzonych w korporacyjny Eden lojalnych pracowników, i pomimo trwającego nadal kryzysu, który wymusza pokorę i postawy przetrwania, rosną oczekiwania – ludzie chcą wiedzieć, chcą być doceniani, chcą współtworzyć, nie chcą mieć poczucia, że prawdziwe wartościowe życie toczy się gdzie indziej (uwaga! ilu ludzi zostałoby ratować firmę gdyby nagle przestano im wypłacać pensję?…)

Umarł król.. niech żyje król!

To samo dotyczy innowacyjności. Niejeden powie, a o czym tu dyskutować, skoro w każdej szanującej się organizacji znane są pojęcia kompetencji, każdy ma przed nosem przepis na bycie innowacyjnym w postaci rozpisanych szczegółowych zachowań, a jeśli ktoś tego nie jest w stanie pojąć, to już jego problem. Przecież dzisiaj kiedy to piszę, 10 lat po wejściu do UE, trudno byłoby znaleźć na polskim rynku liderów nie znających się doskonale na swojej branży, a już na pewno na nowoczesnym zarządzaniu… (to pewnie przypadek, że właśnie w tej chwili widzę jak spomiędzy wierszy wychyla się do mnie uśmiechnięta twarz wspomnianej wcześniej Pani Profesor…).

Zaryzykuję jednak obserwację.
Otóż, jednym z poważniejszych błędów w komunikacji między ludźmi jest stosowanie tzw „pustych komunikatów” np. dobry manager, świetna robota, polityczny zdrajca, miłość, innowacyjność właśnie…
Każdy rozumie jak chce i umie, niezależnie od podsuwanych pod nos charakterystyk zjawiska. W przypadku innowacji, tak długo jak ktoś nie poczuje na własnej skórze klimatu tworzenia, innowacyjność będzie pustym pojęciem. Jak opis fresk Michała Anioła w kaplicy Sykstyńskiej dla kogoś, kto nigdy w kaplicy nie był i nie wdychał osobiście kurzu ze ścian. Nie wystarczy zatem opisać. Trzeba uruchomić w organizacji „energię” i mechanizmy innowacji, np:

►dać ludziom autentyczne prawo do i odpowiedzialność za kwestionowanie schematów – nie oznacza wyposażyć w „broń maszynową”, która zniszczy wszystko co napotka na drodze, ale raczej „liczniki Geigera”, które pozwolą na wychwytywanie szkodliwego promieniowania w mechanizmach działania i czujniki do rejestracji zmian nowości z otoczenia. Hołubić ciekawość, dociekliwość i krytycyzm.

►zachęcać ludzi do podejmowania ryzyka – im organizacja większa, tym wymaga większej liczby procedur, system staje się coraz mniej mobilny i nawet z pozoru drobne zmiany wprowadzone w jednym miejscu mogą mieć zupełnie nieprzewidywalne konsekwencje w innych. Ilu ludzi będzie skłonnych do kreowania nowego w sytuacji gdy każda chwila jest poświęcana na utrzymanie w ruchu tego skomplikowanego mechanizmu, jakim jest duża organizacja?

►stworzyć specjalizację obserwatorów trendów (pojawiła się na rynku pozycja „coolhunter’ów” tj analityków trendów rynkowych, ale pozycja rodzi się w bólach, średnie zarobki to ok 3500 PLN/miesiąc, co wskazuje na stosunkowo mały popyt ze strony pracodawców, a i pewnie brak dobrego pomysłu na specjalizację…)

►określić role kreatorów i innowatorów – tj wydzielić zjawisko wizjonerstwa i kreacji od praktyki operacyjnego zarządzania koncepcją innowacyjną (Mark Zuckenberg wymyślił Facebook, ale zarządzanie konceptem oddał w ręce lepszych od siebie…)

►określić różnice pomiędzy usprawnieniem i innowacją (z wyłączeniem tzw „zasłony dymnej” np. nowy człowiek na nowe stanowisko z niewyróżniającym się niczym zestawem kompetencji i brakiem możliwości działania, nowy software utrwalający „betonowe” procedury etc. Skutek: nic się nie zmienia)

►opracować proces przetwarzania „chmury pomysłu” w „ciało stałe” innowacyjnego rozwiązania/ produktu / usługi etc, aż do etapu wdrożenia i analizy efektów.

Temat jest fascynujący i mogłabym pisać jeszcze dużo i długo, ale kończy się czas i strona.

Zdanie na koniec? Kreatywność to – jeśli jest – dusza organizacji, innowacyjność to szersze pojęcie: sprawny operacyjny mechanizm, który pozwala zarządzać procesem od początku do końca. Wydaje się, że nikt do tej pory nie wymyślił nic mądrzejszego. Chyba, że… zaprosimy szaleńca, który wywróci nasze schematy do góry nogami. Ale to już temat na inną historię.

Tekst przygotowany przez Małgorzatę Niewińską

[Fot.: fotolia.com]

admin

slawomir.kazimierczak@door.com.pl

Administrator serwisu

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
500
wpDiscuz
X