Kultura zjada strategię na śniadanie

dwuch-mezczyzn-jeden-wiekszy-drugi-mniejszy-naprzeciw-siebie-rozkladaja-rece

Kultura zjada strategię na śniadanie

16:42 17 Luty in Kultura organizacyjna
0 Comments

Żyjemy w ciekawych czasach. Nie tylko dlatego, że ludzki mózg traci przewagę nad sztuczną inteligencją. Na rynku zrobiło się tak tłoczno, że nie ma już czym oddychać. Rosnąca efektywność jest jak Święty Graal: dobrem rzadkim i trudnym do zdobycia.

Rośnie popyt na kolejne cudowne recepty budowania przewag konkurencyjnych, ale w poszukiwaniu metod na strategiczny sukces, lepiej nie oczekiwać cudu. Nie wystarczy już dzisiaj stworzyć błyskotliwą strategię korzystając z wiedzy zdobytej w renomowanych szkołach biznesu. Nie wystarczy opracować precyzyjne plany operacyjne i rozpisać ludziom zadania do wykonania. Gdzie zatem szukać odpowiedzi? Może u tych nielicznych którym się udaje?…

Zaproponuję przykład Zappos.com – jeden z najciekawszych przypadków sukcesu ostatnich lat. Niestety, nie dotyczy rynku polskiego. Najkrócej Zappos.com można scharakteryzować jako firmę sprzedającą buty przez Internet (sama byłam świadkiem pisków radości nastolatki obdarowanej przez znajomą mamę stylowymi trampkami Converse…). Swoją działalność rozpoczęła w 1999 roku osiągając znikome zyski. Rok później osiągnęła już 1,6 mln dolarów przychodu. W roku 2008 jej obrót sięgnął 1 miliarda dolarów, a rok później Tony Hiesh – twórca firmy – sprzedał ją Amazonowi za 940 milionów dolarów. Co ważne, w rankingach najlepszych pracodawców, firma uzyskuje najwyższe pozycje, pomimo tego, że zarobki w Zappos.com plasują się poniżej średniej, a świadczenia pracownicze daleko odbiegają od tego, co proponuje np. Google. W odpowiedzi na pytanie gdzie można szukać źródeł sukcesu, pozwolę sobie zacytować Toniego Hiesh:

„Dla nas priorytetem numer 1 jest firmowa kultura. Wierzymy, że jeżeli kultura działa tak jak powinna, większość innych rzeczy – takich jak świetna obsługa klienta czy budowanie marki i firmy w dłuższej perspektywie – pojawi się w sposób naturalny” … „Nie myślę o sobie jako prezesie czy liderze. Raczej jak o architekcie, którego zadaniem jest takie zaprojektowanie miejsca pracy, by wszyscy czuli się tu jak najlepiej, by mogli dać z siebie to, co najlepsze.”

Niemal słyszę komentarze sceptyków: „miękka” kultura ważniejsza niż ekspercka wiedza? Co za banały…

Śpieszę z wyjaśnieniem. W swojej książce „Delivering hapiness”, Tony Hiesh wskazuje de facto na trzy obszary stanowiące fundament filozofii biznesu i sukcesu Zappos: zyski, pasja i cel – jako trzy współistniejące i równoległe dążenia. Mechanizm działania systemu sprowadza się do tego, że energia skierowana w jeden z tych obszarów prowadzi do zmniejszenia ilości energii w innych. A zatem należy podejmować takie inicjatywy, które mają wpływ na wszystkie trzy obszary, z pełną świadomością sprzężenia zwrotnego: kultura prowadzi do osiągania lepszych wyników finansowych, które z kolei przekładają się na wzmocnienie kultury. Czym jest wobec tego kultura Zappos? Jednym zdaniem – to środowisko otwarte na potrzeby pracowników, wspierającej ich w rozwoju i mobilizującej do osiągania osobistego sukcesu (lista wartości Zappos, wraz z opisem znajduje się na stronie firmy.

Rzecz w tym, że w każdej organizacji, bez względu na wielkość, etap w rozwoju, skalę odnoszonych sukcesów czy porażek, kultura stanowi naturalne środowisko w którym strategia i marka albo rozkwitają, albo zaczynają obumierać.

To ludzie kreują pomysły a potem wdrażają strategię. Jeśli zechcą. Budują albo uśmiercają relacje, wspierają wartości alb im zaprzeczają. Doprowadzają firmę do sukcesów albo ściągają w dół. Żadna fenomenalna strategia nie zadziała w rękach sfrustrowanych, zniechęconych ludzi. O kulturę trzeba dbać. Trzeba ją pielęgnować i nawozić. Ignorowanie zdrowia kultury organizacji to jak pozostawienie brudnej wody w akwarium. A nadal w większości organizacji, kultura pozostaje bliżej nieokreśloną, niezarządzaną strefą wpływów i zainteresowań działów HR. Nikt tak naprawdę nie rozlicza managerów za marnotrawienie ludzkich talentów i energii, chociaż za niewykonanie planu biznesowego dostają bolesne cięgi. Koszt utraconych możliwości finansowych to twarda kategoria ekonomiczna. A co z utraconą szansą w wyniku budowania w ludziach nastrojów zniechęcenia i karmienia swoją niekompetencją ich demotywacji? Kultura demotywacji…

A gdyby tak przeprowadzić prosty test. Załóżmy, posługując się uproszczeniami (jak w zdaniach z fizyki o braku siły tarcia…), że wszyscy w danej organizacji z dnia na dzień uniezależniają się od pensji – dostają spadek, wygrywają w totolotka, etc. Ilu z pracowników zostanie w państwa firmie, bo jest to dla nich pasja i źródło ogromnej satysfakcji życiowej, której nie zastąpią żadne pieniądze? Czy istnieją takie firmy w których zostałby ktokolwiek? Pomóżcie państwo, bo jak na razie nic co dotyczy, przynajmniej rynku polskiego, nie przychodzi mi do głowy…

Nierzadko pada pytanie, czy pasja w pracy w ogóle jest możliwa… (praca to przecież, za Oskarem Wilde „zajęcie dla tych, którzy nie mają nic innego do roboty…” ). Osobiście wierzę, że tak. Przykład Zappos to potwierdza.

Mam świadomość ryzyka, przytaczając inny przypadek: Stratton Oakmont („Wilk z Wall Street” okiem Martina Scorsese). Była niesamowita energia i wspólnota pasji. Co prawda, wyłącznie do mnożenia pieniędzy, za wszelką cenę, z pogwałceniem większości uznanych społecznie norm i zasad. I był sukces, chociaż chwilowy, bo inaczej być nie mogło… Ale do jednego muszę się przyznać. Podobało mi się. Dlaczego? Nie było hipokryzji w deklarowaniu motywów. Nikt w tej kulturze nie udawał ani na spotkaniach zarządu, ani plotkując przy kawie, że firma gra o wyższe cele. Stawiam na to, że lepsza szczerość niż zawoalowany dbałością o klienta głód pieniędzy, co zdarza się niestety w przypadku niejednej instytucji, z tymi – „zaufania publicznego” włącznie… Bo nie o udawanie chodzi. Ale niefałszowaną kulturę. Autentyczne postawy wynikające z autentycznych intencji. Dlaczego? Bo spójność to jedyne sensowne źródło potężnej siły. Człowieka jako jednostki. Zespołu jako zbioru jednostek. Organizacji jako sytemu opartego o fundament ludzkiej społeczności. Rzecz jasna, niezbędne jest określenie granic, których przekraczać nie można, za żadną cenę…

W Polsce, ponad 70 badań opinii pracowników przeprowadzonych przez GFMP pokazuje, że blisko 50% osób nie utożsamia się z wartościami swojego pracodawcy. Co więcej, pracownicy z łatwością dostrzegają, że oficjalnie komunikowane wartości firmy są fikcją, tylko na papierze, a praktyka wymaga od nich zupełnie innych działań. W przytoczonym wcześniej przykładzie Zappos, wartości indywidualne i korporacyjne są na tyle spójne, że możliwym stało się uczynienie z kultury organizacyjnej dominującego czynnika budowania przewagi konkurencyjnej. Bez obawy, że otoczenie zewnętrzne doszuka się w tym fałszywie kreowanego wizerunku…

Tam najzwyczajniej kultura i strategia spożywają śniadanie i pozostałe posiłki… razem.

Tekst przygotowany przez Małgorzatę Niewińską

[Fot.: fotolia.com]

admin

slawomir.kazimierczak@door.com.pl

Administrator serwisu

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
500
wpDiscuz
X