Odpowiedzialność biznesu. Sprytny kamuflaż czy historyczna konieczność?…

kameleon-na-galazce

Odpowiedzialność biznesu. Sprytny kamuflaż czy historyczna konieczność?…

16:01 10 Marzec in Kultura organizacyjna
0 Comments

Kiedy w roku 1776 Adam Smith ogłosił ówczesnemu światu, że egoistyczne dążenie jednostki do dobrobytu przekłada się na dobrobyt społeczności w której żyje, świat (wg A. Toefflera) był na starcie cywilizacyjnej drugiej fali. Rewolucja przemysłowa sprowadziła człowieka do fragmentu taśmy produkcyjnej. A dobra materialne nadawały sens rzeczywistości aż do połowy XX wieku.

Teraz mamy XXI wiek i mantry trzeciej fali:

✔humanizm,
✔dobrobyt społeczny,
✔równouprawnienie,
✔pokój,
✔szczęście…

Nową świadomość. Otwartą głowę i szlachetną perspektywę dbałości o wszechświat. Mieć czy być…

To może pytanie: dlaczego całkiem niedawno usłyszałam, że II wojna światowa była złem dla świata bo zabrała 70 milionów konsumentów…? I skąd opinie, że inwazja czołgów na terytorium sąsiada i uzależnienia gospodarcze to różne oblicza tego samego imperializmu? Przy czym, o ile pierwszego nowoczesny świat oficjalnie nie akceptuje, drugi otwarcie nazywa przedsiębiorczością.

Sporo w tym obłudy („jesteśmy za sankcjami wobec Rosji, pod warunkiem, że nie dotknie to naszego City…”). Otacza nas bałagan skonfliktowanych wartości, w którym błąkają się pogubieni pacjenci w poszukiwaniu odpowiedzi na fundamentalne pytania. Psychoterapeuci zacierają ręce. A eksperci mówią o konflikcie cywilizacyjnym. Redefiniują się wyznaczniki dobrobytu społecznego i związanego z tym pojęcia satysfakcji życiowej.

Okazało się np., że nie istnieje uniwersalne pojęcie szczęścia. Na brytyjskim uniwersytecie w Leicester, opracowano pierwszą światową mapę szczęścia (zbadano subiektywne poczucie szczęścia, w oparciu o wywiady z 80 tys. ludzi), na której bogate kraje niekoniecznie reprezentują oazy szczęśliwości. W zliberalizowanych gospodarczo rzeczywistościach nie brakuje frustracji, lęków i depresji a bogactwo mierzone PKB staje się dyskusyjnym miernikiem sukcesu gospodarczego. W krajach biednych można za to spotkać ludzi, którzy mają tylko podstawowe produkty, ale żyją w zgodzie ze sobą i z naturą. I są serdeczni dla obcych. I promieniują szczęściem.

Małe królestwo w Himalajach, Bhutan (PKB/capita = 1400 USD) znalazło się na 8 msc co oznacza że ludzie są tam szczęśliwsi niż np. w USA (PKB/capita = 45 000 USD) które uplasowały się na 23 msc. Polska jest 99, a wychodząca z dużego kryzysu lat 90-tych Rosja – 167 na 178 badanych państw. Najwięcej szczęśliwych ludzi na świecie żyje w Danii i Szwajcarii. Notabene, to właśnie Bhutan, w odpowiedzi na zarzut zacofania ze strony Financial Times, wyszedł do świata zachodu z propozycją pomiaru rozwoju społeczno-gospodarczego nowym wskaźnikiem: Szczęścia Krajowego Brutto (GNH).

Rynkowa rzeczywistość to ten sam świat w którym kotłują się ludzkie wartości. Tak jak jednostki poszukują tożsamości, tak i biznes w czasach lawinowego stawiania pytań o sens i cel, musi określać i komunikować społeczeństwu swoją rolę. Różnie tą rolę się definiuje. CSR (corporate social responsibility) to bzdura – mówią jedni (np. Milton Freedman jako przedstawiciel klasycznej ekonomii): jedyną bezdyskusyjną misją biznesu jest pomnażanie majątku za wszelką cenę. Inni z kolei głoszą : zyski są niezbędne, ale dbałość o jakość świata zewnętrznego to genetyczny nakaz i powinność biznesu, bo tylko dzięki niemu istnieje (np. Peter Drucker, prekursor idei CSR).

Dyskusja nadal nie ma swojej puenty. Do głosu dochodzą za to ludzie z otoczenia biznesu: konsumenci, społeczności lokalne, regulatorzy, organizacje publiczne etc – interesariusze, który chcą mieć wpływ na decyzje. Szczególnie po tym jak w 2007 roku korporacje przeprowadziły bolesny dla gospodarki światowej dowód, że nie można im ufać. Paradoksalnie, wniosek ze szczytu Ziemi w Rio de Janeiro 2012 sprowadził się do tego, że biznes jako sektor prywatny jest jedyną siła, która może przejąć inicjatywę rozwiązania globalnych problemów (choroby cywilizacyjne, ubóstwo, zasoby nieodnawialne, klimat, bezpieczeństwo energetyczne… )*, bo ani państwo ani organizacje pozarządowe nie mają wystarczających kompetencji do zarządzania globalnymi, ani nawet regionalnymi projektami.

Co wobec tego konkretnie robią przedsiębiorstwa oprócz tego, że często dużo mówią? Trudno byłoby dzisiaj znaleźć dużą korporację, w której nie znane byłoby hasło CSR czy zrównoważonego rozwoju. Czy to oznacza, że ludzie w tych korporacjach wiedzą co naprawdę kryje się pod tymi pojęciami i jakie są konsekwencje np. dla wskaźników finansowych? Należy wątpić. Czy w ogóle interesuje ich społeczny dobrobyt i bezpieczeństwo środowiska? Niekoniecznie. Często nawet nie wiedzą, że jakiekolwiek inicjatywy są w tym zakresie podejmowane. A czy wiedzą, jak od strony organizacyjnej wdrażać koncept odpowiedzialności w życie? Nie zawsze. Nie wystarczy bowiem wymieszać kilka składników z przepisu np: powołać stanowisko specjalisty ds. CSR, wydać raport społeczny, zorganizować dialog z interesariuszami, może nawet wprowadzić standardy GRI**, wydać pieniądze na kampanię wspierającą szlachetną ideę społeczną czy ekologiczną, aby ciasto się udało.

Stawiam tezę, że tak długo jak wszystkie składniki się nie pojawią, w odpowiedniej ilość i proporcjach, nadal mamy zakalec. Pojęcie społecznej, czy jakiejkolwiek innej odpowiedzialności przedsiębiorstwa, nic nie oznacza, bo odpowiedzialność to kategoria moralna, a odpowiedzialność moralną ponoszą ludzie a nie przedsiębiorstwa. Odpowiedzialność podmiotu wyrasta na drożdżach indywidualnych wartości i przekonań jednostek w organizacji. Tak długo jak system Compliance stanowi główny fundament dla organizacyjnej moralności, i tylko presja negatywnych konsekwencji sprawia, że ludzie są dobrzy i uczciwi, trudno chyba mówić o solidnej odpowiedzialności. Pytanie czy takowa w ogóle jest możliwa?

Idąc dalej. Czy presja egoistycznej dbałości o własne interesy jest w stanie dzielić terytorium z dbałością o wyższe cele? A jeśli tak, w jakich proporcjach? Mówi się o budowaniu kultury współodpowiedzialności za osiąganie biznesowych wskaźników organizacji. Niewiele słychać o budowaniu takich postaw wokół celów społecznych czy środowiskowych (triple bottom line: people, planet, profit…). Może dlatego, że ludzie zajmujący się CSR rzadko kiedy w organizacji mają jakikolwiek wpływ na strategię. Na palcach jednej ręki można policzyć firmy z kategorii dużych przedsiębiorstw w Polsce, w których ludzie od CSR są w randze członka zarządu. A to ma swoje konsekwencje.

CSR jest poza zbiorem głównych celów i kluczowych strumieni działań. Często zaś służy jako narzędzie do budowania wizerunku (potwierdzają to badania, gdzie najczęściej wskazywaną korzyścią wynikającą ze stosowania zasad CSR jest „pozytywny wizerunek”…). Doświadczenia ludzi w organizacjach są nierzadko schizofreniczne: z jednej strony PR-owskie slogany na użytek świata zewnętrznego, z drugiej – codzienna rzeczywistość, w której królują odmienne wartości. Na takich doświadczeniach rosną przekonania o fasadowości idei CSR, a w konsekwencji zachowania, które są niczym innym jak grą w odpowiedzialność. To duże organizacje. A reszta?

Niespełna 1/3 przedstawicieli małych i średnich firm w Polsce spotkała się z pojęciem społecznej odpowiedzialności biznesu, a jak wynika z badania przeprowadzonego w 2010 wśród populacji dorosłych Polaków z tym pojęciem zetknęło się zaledwie 3% badanych. No właśnie…

Więcej w tym wszystkim pytań niż gotowych odpowiedzi. To na koniec jeszcze jedno :

Jak wielu ludzi biznesu ma odwagę i szczere intencje budowania kultury współodpowiedzialności za jakość wpływu firmy na otoczenie zewnętrzne, zamiast tkwić w pułapkach PR-owskich kamuflaży?

Cisną mi się na usta kolejne pytania i wątpliwości. Ale dzisiaj na większość z nich, nie ośmielę się jeszcze udzielić odpowiedzi.

Tekst przygotowany przez Małgorzatę Niewińską

[Fot.: fotolia.com]

*Peter Bakker, President World business council for sustainable development

**Global Reporting Initiative – inicjatywa ds. ogólnoświatowej sprawozdawczości dotycząca ekonomicznej, etycznej i ekologicznej sfery działalności organizacji

admin

slawomir.kazimierczak@door.com.pl

Administrator serwisu

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
500
wpDiscuz
X